Pierwsze prace na pasiece, poidło i przykra niespodzianka
Pierwsze prace na pasiece. Pszczoły się już obleciały, sprzątają ule, nawet targają pyłek. Trzeba im pomóc i zorientować się, jaki jest ich stan po zimie.
Pierwsze zadanie to organizacja poidła.
Pszczoły do prawidłowego rozwoju potrzebują wody. Żeby nie musiały latać daleko i niepotrzebnie narażać się, a także żeby nie tracić sił i czasu musi wspomóc je pszczelarz.
Rozwiązanie jest proste- organizacja poidła na pasiece.
Taki sposób pobierania dla pszczół jest najlepszy, nie tylko z powyżej wymienionych powodów, ale dodatkowo woda nie jest niczym zanieczyszczona, a konstrukcja poidła jest dla pszczół bezpieczna. Co to znaczy, że jest bezpieczna? Proste – pszczoły nie wpadają do wody podczas jej pobierania i nie topią się. 🙂
Poidła rozstawione.
Kolej na czyszczenie dennic z osypu.
Co to jest dennica? Dennica to dno ula -temat dennicy to temat na zimowego bloga gdy będę budował ule.
Osypem nazywamy pszczoły, które spadły z kłębu na siatkę dennicy- pszczoły są w stanie same usunąć swoje martwe koleżanki z ula, ale tutaj jest dobrze im pomóc, żeby niepotrzebnie nie angażowały w to sił. A dodatkowo przy tej czynności można się zorientować w ilości pszczół jaka nie przetrwała zimy.
Korpusy w górę, dennica w dół. Usuwam osyp , dezynfekuje dennnice ul po ulu. Osypu nie ma dużo. To dobrze, oznacza to, ze większość pszczół bezpiecznie przetrwała zimę. Ale niestety jest też przykra niespodzianka.
Jedna z rodzin straciła matkę.
Była to matka z ubiegłego roku. Łagodna rodzina, w świetnej kondycji. Co się stało, nie widomo. Trzeba ratować pszczoły, bo są pełne wigoru, maja bardzo duży zapas pokarmu. Niestety-bez matki nie przetrwają. O tej porze roku pszczoły nie mają materiału (jajeczka)z którego mogły by wyhodować tzw. matkę ratunkową. Latem poradziłby sobie z tym. Teraz nie mają jak. Pszczoły nie są w stanie wyhodować nowej matki. Strata matki bez pomocy pszczelarza oznaczała by dla rodziny zagładę. Co prawda w celu zachowania gatunku jedna z pszczół robotnic po pewnym czasie przekształci się w tzw. TRUTÓWKĘ i zacznie składać trutowe jajeczka (czyli takie, z których wyklują się wyłącznie trutnie).Taka rodzina, do czasu kiedy będzie miała robotnice w ulu, będzie w stanie wyhodować trutnie, które wylecą z ula i przekażą materiał genetyczny rodziny. Reszta pszczół – robotnice, zgina po ok 30-45 dniach. Przetrwa tylko materiał genetyczny tej rodziny. To sposób w jaki poradzi sobie w tej sytuacji natura. A co ja mogę zrobić?
Rozwiązaniem jest kupno unasiennionej matki (czyli matki gotowej do składania jajek) od hodowcy lub połączenie rodziny z inną, która ma matkę, a jest stosunkowo słaba i potrzebuje większej ilości pszczół.
Czyli najpierw telefon i obdzwonienie wszystkich pszczelarzy, którzy zajmują się wychowem matek pszczelich. Jeśli nie uda się kupić matki, planem B będzie połączenie tej rodziny z inna rodziną.